Dobra fanfikcja

Czyli co warto przeczytać

In Blood Only, Harry Potter

Naprawdę szaleństwo jakieś się dzieje na tym blogu ostatnio. Wpis za wpisem (powiedzmy ;) ), dobry fik za dobrym fikiem, żyć nie umierać. Dziś znów nie czytadło, a prześwietna historia, wciągająca jak chipsy z Biedry, choć zapewne mniej szkodliwa na nerki (ba dum tss). Tym razem fik jest z Harry’ego Pottera. Jak może zauważyliście, nie było tu nic z Pottera od paru lat. Nie jest to przypadek – chciałam pozaglądać na raczej mniejsze fandomy, żeby było większe zróżnicowanie i większy wybór, bo wiedziałam, że gdy zacznę czytać fiki z Pottera, a jest ich miliony, to skończy się samym Potterem na tym blogu. Niemniej jakiś tam wybór fandomów już mamy, więc może i można wrócić do najsłynniejszej serii fantasy dla młodzieży. I słusznie, gdyż szybko trafiła mi się perełka!

„In Blood Only”została napisana przez autora (autorkę?) o nicku E. M. Snape i niestety tyle tylko o niej/nim wiadomo. Mówię niestety dlatego, że pisze on(a) świetnie i ja osobiście trzymam kciuki za to, żeby kiedyś zaczął pisać samodzielne ksiązki, gdyż poziom trzyma doskonały. Nie tylko ja mam taką opinię, na fanfiction.net opowiadanie ma ponad trzy i pół tysiąca favów, a przekroczenie tam tysiąca to już jest naprawdę gigantyczna popularność i aprobata (zwłaszcza, że w przeciwieństwie do Archive of Our Own, trzeba się tam zalogować, by cokolwiek pochwalić).

O czym jest fabuła? Odpowiedź bardzo prosta – co by było, gdyby Snape był tak naprawdę ojcem Pottera? Wszystkich, którzy w tym momencie skrzywili się z niesmakiem zapewniam, że nie jest to żadna smętna, sentymentalna historyjka o tym, jak biedna sierotka Harry w końcu otrzymuje ukochanego tatę, a biedny, niezrozumiany Snape w końcu może pokazać, że w środku jest tak naprawdę cudowny i kochający. Autor jest jednym z tych nielicznych twórców, którzy postrzegają Snape’a dokładnie takim, jakim był w książce – czyli powiedzmy sobie wulgarnie, porządnym kawałkiem kutasa, choć z pewnymi pozytywnymi cechami. Harry też ma kapkę poważniejsze problemy i jego świat emocjonalny nie kręci się tylko wokół tej zaskakującej wiadomości (choć oczywiście relacja ze Snapem będzie bardzo ważna). Wszystko jest więc przedstawione z sensem i zgodnie z charakterami postaci z książek Rowling. Co prawda parę osób ma zarzuty do przedstawienia tutaj Dumbledore’a i Rona, ale moim zdaniem są dokładnie tacy, jacy byli w książkach. Jedynie do Remusa można mieć jakies tam zastrzeżenia, że mógłby się zachowywać mniej emocjonalnie.

A jak dokładnie toczy się historia? Pisana jest ze zmiennym punktem widzenia, ale bardzo dobrze prowadzonym, co wcale nie jest częste. Przez większość czasu jest to przeskakiwanie pomiędzy Snape’em a Potterem, choć czasem zdarza się i spojrzenie przez oczy kogoś innego. Zaczynamy od Snape’a, który dowiaduje się przypadkowo o wiążącej go z Harrym relacji, gdy ten ostatni jest na szóstym roku (opowiadanie zostało napisane po wydaniu piątej części, więc dwie ostatnie nie są brane pod uwagę) i ogarnia go wściekłość na Dumbledore’a za aktywne zatajenie przed nim tej informacji. Sam Harry go ani parzy ani ziębi, jak się można domyślić, ale postanawia go poinformować o wszystkim po to, by ukochany chłopiec dyrektora dowiedział się, jak szczery jest z nim uwielbiany Dumbledore. Harry oczywiście nie przyjmuje informacji najlepiej, ale też nie jest to aż taka drama, jakiej można by się spodziewać – to znaczy nie większa niż to ma sens w obliczu niechęci Harry’ego do Snape’a oraz niezbyt pozytywnych informacji na temat jego ukochanych rodziców, które dodatkowo otrzymuje. Relacja między nimi jest więc całkowicie chłodna, żadnych uroków miłości rodzinnej się nie spodziewajmy.

Równocześnie jednak autor wprowadza dodatkowe, bardzo wciągające wątki związane z relacjami Severusa z innymi Śmierciożercami i Voldemortem, zwłaszcza z Lucjuszem, z którym wiąże go silna rywalizacja o pozycję w kręgu osób bliskich Czarnemu Panowi. Sytuacja z nieprzyjemnej robi się groźna, by w końcu przerodzić się w bardzo niebezpieczną. Szczegółów zdradzać nie będę, ale intrygi toczone przez obu Śmierciożerców – Severusa i Lucjusza – są doskonale napisane – każdy z nich stara się być o krok przed drugim, zdając sobie sprawę z tego, że gra toczy się o życie ich bliskich. Oczywiście Harry w tym wszystkim również nie pozostaje bierny, zwłaszcza że dochodzi dodatkowo wątek jego chęci zemsty na Bellatrix za zabicie Syriusza. Atmosfera jest coraz bardziej napięta, a ogólny realizm historii sprawia, że wcale nie możemy mieć żadnej pewności kto wygra i kto zginie.

Jest to kolejny duży plus tego opowiadania – autor na poważnie bierze powrót Voldemorta. To już nie jest barwna fantastyka z feniksami, gryfami i lataniem na miotłach, marzenie każdego dziecka, a ponury świat, w którym morduje się i ucieka przed śmiercią, gdzie niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku, a ludzie są bezwzględni. No, wiadomo, nie wszyscy, ale wystarczająco wielu. Nic z tego nie jest przesadzone, wszystko ma sens i jest zgodne z kierunkiem, w którym szły książki Rowling i z wszelkimi informacjami przez nią podanymi.

Wad praktycznie nie ma. Dosłownie w paru miejscach można się przyczepić logiki wydarzeń – zwłaszcza rzuca się to w oczy na początku, gdy dowiadujemy się, w jaki sposób Snape odkrył prawdę o Harrym – rzeczywiście jest to minimalnie naciągane. Niemniej takich momentów jest dosłownie parę i nie są takie absolutnie kompletnie nierealistyczne, żeby nie dało się ich zupełnie zaakceptować. Można być zawiedzionym faktem, że jest tu niezwykle mało naszej trójcy. Fik koncentruje się na relacji Harry’ego i Snape’a i choć nie brakuje innych postaci (Dumbledore, Remus, Tonks, Lucjusz, Bellatrix, Draco), to trochę nierealnie mało jest tu jakichkolwiek interakcji Pottera z jego dwójką bliskich przecież przyjaciół. Niby jest to wyjaśnione pewnymi zdarzeniami, które mają miejsce, ale ma się wrażenie, że właśnie po to zostały wprowadzone przez autora, by odizolować Harry’ego od pozostałej dwójki. Zwłaszcza Hermiony praktycznie tu nie ma – na całe bardzo długie opowiadanie pojawia się raptem parę zdań wypowiedzianych przez nią. Jak dla mnie bardzo duży brak, bo Hermiona ze swoją inteligencją i obiektywizmem raczej powinna być osobą, której Harry mógłby się zwierzyć i doradzić. Na upartego może ktoś też zarzucić, że fik ma zbyt angstowy charakter – Harry’emu przydarza się tu stosunkowo dużo niedobrych wydarzeń, które mają dość konkretnie dołujący wpływ na jego nastrój i zachowanie, ale znowu wydaje się być to wszystko dość realistyczne i logiczne w obliczu wydarzeń z poprzednich tomów Pottera.

Podsumowując opowiadanie jest niesamowicie wręcz wciągające i w bardzo przemyślany sposób stworzone. Wątki doskonale się przeplatają i uzupełniają tworząc historię, od której ciężko się oderwać. Napięcie jest na tyle silne i nastrój na tyle poważny, że przez połowę fika autentycznie będziemy się martwić, kto tu przeżyje. Nic też szczególnie się nie gryzie z oryginałem (poza pisaniem nie tylko z perspektywy Pottera, no i brakiem Hermiony). Jak dla mnie gdyby Rowling wcieliła dokładnie taką historię do swojej serii, wcale by nikomu to nie zaszkodziło. Bardzo serdecznie polecam każdemu, kto lubi Pottera.

https://www.fanfiction.net/s/2027554/1/In-Blood-Only

Winter’s Heart, Thor

Coś się dzieje na blogu, niesamowite! Nie ma czekania na wpisy po dwa miesiące! I znowu coś, co nie jest czytadłem! (choć znowu się wahałam, nie wiem, czy z braku laku moje standardy się nie obniżają… a może po prostu wcześniej były zbyt wyśrubowane? Tak, zostańmy przy tym ostatnim, brzmi ładniej ;)).

Dziś mamy znów romans. Akcja rozgrywa się w kinowym uniwersum Marvela, a konkretniej w obrębie Asgardu i Jottunheimu, aczkolwiek nie bardzo to widać (tzn. Marvela nie bardzo tu widać, Asgard i Jottunheim aż nadto), gdyż jest to rzeczywistość mocno alternatywna. Mamy tu jedną z historii „co by było, gdyby”, w której po „gdyby” następuje „Odyn, Wszechojciec, nie zdecydował się na uprowa… znaczy się, adopcję Lokiego”. Zatem Loki wychowuje się tu ze swoją prawdziwą rodziną, co wcale nie jest znów tak złe, jako że autor(ka) wychodzi z dość logicznego założenia, że historię jotunnów w filmach znamy jedynie z punktu widzenia zwycięzców, co może oznaczać, że Lodowi Giganci mogą nie być znów tak okrutni i bezwzględni, jak to się w Asgardzie przedstawia.

Paralelnie do wątku Lokiego mamy prowadzony wątek Sif, młodej Asgardianki, która ma niezwykłe szczęście przyjaźnić się z Thorem, dziedzicem tronu, ale zamiast marzyć o koronie królowej u jego boku, chce zostać wojowniczką, ku wściekłości swego ojca. Jak możemy się domyślić z gatunku, do którego należy ów fanfik, drogi Lokiego i Sif się przecinają – Odyn postanawia z sobie wiadomego powodu poprawić stosunki z Jottunheimem i po dyplomatycznym spotkaniu z Laufeym na neutralnym gruncie zaprasza delegację najznamienitszych jotunnów do Asgardu. Oczywistą oczywistością jest, że przybywa w niej Loki i że spotyka Sif, po czym oboje zaczynają pałać do siebie miłością.

Cóż, fabuła jest schematyczna, nie da się ukryć. Z jednej strony waleczna kobieta, która pragnie udowodnić wszystkim, że potrafi spełnić swoje marzenie i stać się wojowniczką (co w tej wersji Asgardu nie jest znów tak częste) i odrzuca perspektywę wżenienia się w najpotężniejszą rodzinę Asgardu. Z drugiej strony utalentowany, aczkolwiek zamknięty w sobie i niezbyt miły przedstawiciel mrocznego i ponoć przerażającego gatunku. Na dodatek też zmagający się z tym, czym go obdarzyła natura, to jest wybitnie skromną posturą jak na jotunna. Poznają się i wiadomo. Tyle, że bez seksów ;).

Ale wbrew pozorom historia jest bardzo wciągająca. Postaci napisane są ciekawie, ich najróżniejsze relacje też interesujące, polityka wzajemna królestw (a także Asgardu względem wszystkich) dość realistyczna, dużo dobrego humoru, trochę niezłych zwrotów akcji, bardzo sympatyczna postać Thora, dobrze i interesująco nakreślone postaci własne… Jest dobrze. Język też piękny, na tyle, na ile mogę to określić nie będąc native’em.

Chyba jedyne, do czego można się przyczepić, to brak jakiegokolwiek zakotwiczenia wzajemnego zauroczenia dwójki bohaterów. Wszystko super, ale jakoś nasuwa się pytanie, dlaczego w ogóle się w sobie zakochali? Być może przyciągnęła ich ku sobie wyczuwalna podświadomie odmienność wśród swoich. Wciąż jednak ma się wrażenie, że jest to zbyt mało i trochę za bardzo przypomina to (w tym aspekcie) średniej jakości romanse, gdzie bohaterowie zakochują się w sobie, bo tak autor chce i tyle. Ale może się czepiam. Są młodzi, pewnie tak to działa u normalnych ludzi, nie tak oziębłych jak ja ;) .

Podsumowując czyta się naprawdę super, choć fabularnie to bardzo typowy romans. Historia niestety nieukończona, a szkoda, bo można by z nią zrobić naprawdę wiele dobrego, zwłaszcza biorąc pod uwagę niechęć Asgardian do jotunnów oraz ich przekonanie, że Sif odrzuca Thora dla księcia niedawnych wrogów (tzn. tak mniemam, że tak by to można było pokierować). Nie zapominając również o reakcji jotunnów. Niestety ukończone nie jest, ale przynajmniej kończy się w miejscu, w którym jeszcze jest to całkiem do przeżycia :).

Pominęłam zupełnie notkę o autorze/autorce, ale w sumie to nie wiem o niej nic, poza tym, że lubi pisać romanse, głównie z Avatar: Last Airbender, ale także i z wielu innych uniwersów, takich jak Star Trek, Fullmetal Alchemist czy ThunderCats.

Winter’s Heart ma ponad 300 favów, ale myślę, że zasługuje nawet na więcej, zwłaszcza biorąc pod uwagę popularność wielu miernych fików. Linka:

https://www.fanfiction.net/s/7426465/1/Winter-s-Heart

Czytadło Thor #02

Dziś króciutkie czytadełko, a nawet w zasadzie tylko jego początek, ale na tyle dobry, że i tak warto rzucić na niego okiem. A kto wie, może liczba favów i komentarzy nakłoni autora/autorkę do jego kontynuacji.

Czytadełko powstało w ramach wyzwania, coby połączyć Lokiego z MCU z Sigyn z mitologii nordyckiej w parę. Autorka ewidentnie ma talent i dobry pomysł na to, jak owo wyzwanie zrealizować. Szkoda, że zabrakło motywacji do kontynuacji. Tak czy siak polecam

https://www.fanfiction.net/s/7773650/1/She-Visits-With-A-Broken-Wing

Descartes’ Error, Star Trek 2009

W końcu coś nie będącego czytadłem pierwszy raz od… ponad pół roku? Tak że wiwaty, konfetti i inne takie się należą mi za znalezienie w końcu czegoś (i oczywiście za napisanie autorce). Opowieść niestety nie jest może pozycją wybitną, więc momentami trochę się wahałam, czy nie pacnąć jej jednak między czytadła, ale z drugiej strony też nie za bardzo jest się do czego przyczepić, więc chyba byłoby to jednak trochę niesprawiedliwe.

Jak widzimy w tytule, historia ma miejsce w uniwersum Star Treka 2009, w czasie bezpośrednio poprzedzającym dołączenie Spocka do załogi Enterprise. Jest to typowy, choć dobrze napisany ;) romans, w którym, zgodnie z kanonem 2009 Spock jest zainteresowany Uhurą i vice versa. Nawet jeśli nie jest się fanem tego w sumie dość kontrowersyjnego i zaskakującego pomysłu, jaki mieli twórcy 2009, to i tak czyta się dobrze (jeśli się lubi sensowne romanse). Opowieść przedstawia nam całą, wymyśloną przez autorkę, historię tej relacji – od poznania się na uniwersytecie przez współpracę przy ciekawym projekcie po zazdrosnego naukowca, który zdecydował się donieść komu trzeba o tym, że pewien wulkański wykładowca jest wyraźnie i niezbyt platonicznie zainteresowany swoją studentką.

Autorka historii kryjąca się pod wszystko dość objaśniającym nickiem StarTrekFanWriter tak naprawdę ma na nazwisko Gockel (jakoś za to nie doszłam, jak ma na imię :( ) i wydaje własne książki fantasy na rynku amerykańskim (np. cykl o Lokim), u nas póki co niedostępne. Poza własnymi książkami oraz fikami ze Star Treka pisze też fiki z multiświata Marvela, a także Narnii i Star Warsów.

W Descartes’ Error widać jej doświadczenie w tworzeniu historii – jak wspomniałam, ciężko się tu do czegoś przyczepić ;). Historia jest napisana dość realistycznie – sens mają zachowania wszelkich postaci i ich reakcje na różne wydarzenia i siebie nawzajem. Realistyczny jest opis pracy w szeroko pojętej administracji (w tym wypadku na uczelni) – z papierkowymi wymaganiami, zasadami koegzystencji i współpracy, zazdrostkami, wspieraniem przez wyżej postawione osoby, niedocenianiem osiągnięć niżej postawionych osób, koniecznością brania udziału w różnych mało fascynujących odczytach i zebraniach, a także koniecznością interakcji z osobami, które są wpływowe i mają kasę ;). Można się przyczepić do naukowego realizmu, co przyznaje sama autorka, ale ja w sumie tylko raz wychwyciłam coś nierealnego, reszta była na poziomie typowego sci-fi, czyli pogódźmy się z tym, że to przyszłość i można wiele dziwnych i mądrze brzmiących rzeczy mówić i robić ;).

Fabuła jest też dość ciekawa – przede wszystkim jest to romans i jest on interesująco narracyjnie przedstawiony, gdyż na początek autorka od razu rzuca nam zazdrosnego profesora, który zgłasza, gdzie trzeba domniemany związek Spocka z Uhurą. Co ciekawe, cała scena jest przedstawiona z punktu widzenia zwierzchniczki Spocka, na szczęście mocno go wspierającej, więc tak naprawdę nie wiemy, jak doszło do kryzysowej sytuacji, a także co dokładnie zaszło do tej pory między Spockiem i Uhurą. Autorka po pierwszym rozdziale cofa się do początku znajomości, którą możemy śledzić z dodatkowym napięciem wywołanym pierwszym rozdziałem. Całkiem zacna technika. Dodatkowo w wątek romantyczny wpleciony został inny interesujący wątek – bardzo ciekawy projekt, którym zajmuje się Uhura ze Spockiem, wzmacniający zainteresowanie czytelnika całą historią, jako że do końca nie wiadomo, jaki będzie jego efekt końcowy, a bynajmniej nie jest to nudna kwestia stworzenia bardziej wydajnego silnika czy komputera ;).

Od czasu do czasu pojawia się całkiem niezły humor, parę razy wspomniani są inni znani nam bohaterowie, choć nie biorą udziału w akcji (poza matką Spocka). Jest dużo postaci własnych autorki, ale są one świetnie napisane i absolutnie w niczym nie przeszkadzają i nie irytują. Do tego stopnia są dobrze wplecieni w historię, że nieraz zdarzało mi się sprawdzić, czy rzeczywiście nie występują w uniwersum.

Jedyne, co trochę może irytować, to fakt, że mimo wszystko akcja jest trochę mało wartka i są momenty, kiedy jednak trochę się człowiek nudzi. I mówię to jako osoba, którą naprawdę ciężko znudzić powolnym tempem. Ale to jedyna wada jest i mimo niej jednak chce się czytać do końca.

Generalnie polecam, jeśli lubicie nieźle napisane romanse. Nie jestem sama w tej ocenie, albowiem na fanfiction.net opowiadanie ma prawie 900 favów. Jest dość długie – grubo ponad sto tysięcy słów, ale dla mnie to raczej plus niż minus :). I niestety oczywiście po angielsku. Poniżej linka

https://www.fanfiction.net/s/5147894/1/Descartes-Error

Ponadto jest również sporo innych opowiadań napisanych w tym samym cyklu przez tę autorkę. Jest kontynuacja o tytule „The Vulcan”, jest sporo pojedynczych krótkich rzeczy będących albo dodatkowymi scenami albo rozwijających wątki mniej ważnych postaci. Ja póki co nie czytałam żadnego z nich, więc się nie wypowiadam. Natomiast czytałam „Overflow: Pon Farr 35” tej samej autorki i, choć zaczynało się nieźle, to później jakoś mnie nie przekonało. To już tak przy okazji.

To tyle, miłego czytania.

Czytadło ze Star Trek 2009 #07

Chwilę już nie było żadnych czytadeł ze Star Treka, więc wpada nam dziś krótka i dość zabawna historyjka o tym, jak Spock przygotowywał się do ewentualnej pierwszej randki z Uhurą. Nie jestem jakąś wielką fanką tej pary, ale historyjka przyjemna, jeśli nie bierze się jej jakoś szczególnie poważnie i nie oczekuje czegoś bardzo realistycznego.

https://www.fanfiction.net/s/5679858/1/A-Human-Activity

Czytadła z Mass Effect #01

Znowu długa przerwa w postach. Niestety, robię, co mogę, ale co ja mogę? ;) Co zacznę jakiegoś dobrze zapowiadającego się fanfika, to w połowie schodzi na psy. Ech.

No nic, dziś mamy czytadełka dwa z Mass Effecta.

Pierwsze to niestety dość typowy wyciskacz łez, niemniej w sumie napisany dobrze (no, można się przyczepić do dwóch momentów) i z bardzo dobrym, życiowym motywem.

W czytadle mamy sparowanego Sheparda z Garrusem, ale nawet jeśli nie jesteście fanami akurat tego wyboru (moja Shepard na przykład do końca życia była jednostronnie zakochana we Wrexie :D), to i tak dobrze się czyta. No chyba że wyciskacze łez Wam kompletnie nie pasują, to wiadomo, że nie podejdzie wówczas.

https://www.fanfiction.net/s/8609195/1/Videotape

Drugi to krótka scenka – chwila wytchnienia po jednej z misji, ognisko, tańce, hulanki, swawole i Kaidan wzdychający za Shepard. Nic wielkiego, ale w sumie przyjemnie się czyta, no i jak ktoś jest fanem tego związku, to zawsze jakaś gratka.

https://www.fanfiction.net/s/9125710/1/Bonfire

Share Week Andrzeja Tucholskiego

Witam Was i niestety w dzisiejszym odcinku nie mam żadnych dobrych fików ani nawet czytadeł (aczkolwiek czytam właśnie bardzo obiecującą krzyżówkę Teen Titansów z Avengersami i mam nadzieję, że się nie zepsuje, dzięki czemu będę mogła ją Wam zaprezentować :) ). Mam natomiast łańcuszek. Jako ze nigdy łańcuszków nie wrzucam, to mam nadzieję, że tym razem mi wybaczycie.
Łańcuszek ten jest stworzony przez widocznego w temacie posta Andrzeja Tucholskiego, który jest dość znanym blogerem lifestyle’owym i trochę coachowym (aczkolwiek jego coaching należy do raczej sensownych, w przeciwieństwie do większości). Generalnie polecam, zwłaszcza że ma on bardzo dobry gust kulturalny i często można w jego tekstach wyłuskać polecenia bardzo dobrych gier/książek/seriali. Łańcuszek natomiast niniejszy ma na celu popularyzację dobrych blogów. Ot, blogerzy polecają innych blogerów. Ma niezły zasięg, bo w szczytowej formie brało w nim udział kilkuset autorów/kilkaset autorek. Zwykle wygrywają tam blogi właśnie lifestyle’owe, coachowe i dotyczące zarządzania blogami i innymi formami komunikacji w sieci. Tak więc wykorzystam okazję, żeby wrzucić tam swoje trzy grosze z zupełnie innych dziedzin, może akurat coś się przebije :). Zasada jest taka, że polecam u siebie trzy blogi ważne w moim życiu w jednym poście, a później Wy idziecie nabić wejścia najpierw im, żeby sprawdzić, co to ja polecam, a później Andrzejowi sprawdzając, kto wygrał ;). Znaczy, jeśli chcecie :D.
Do rzeczy:

Węglowy Szowinista – blog o nauce. Pojawiają się tam ciekawostki z rozwoju nauki na świecie (zwłaszcza z podboju kosmosu), a także polemiki z różnymi antynaukowymi tendencjami pojawiającymi się na internecie. Wpisy zwykle bogate w źródła. Czasami zdarzają się tam trochę subiektywne ujęcia tematu, ale i tak warto zaglądać, bo wówczas pojawiają się interesujące dyskusje w komentarzach obalające tezy Węglowego.

Czytanki Anki – blog o książkach. Można powiedzieć, że jest mnóstwo blogów o książkach, więc jakie znaczenie wielkie dla życia może mieć kolejny? Ale ja twierdzę, że może, jeśli promuje naprawdę dobre książki. W końcu to książki kształtują nas (jeśli czytamy oczywiście :) ). Anna pisze też dość krótko (nie to, co ja), sensownie i przyjemnie. Polecam.

Półeczka z książkami – kolejny blog o książkach, tym razem dla dzieci. Też bardzo ważna sprawa, bo warto mieć jakieś wsparcie w kształtowaniu naszego potomstwa, a co się może przydać bardziej niż dobra książka? No, dobry serial, film, gra…. no ale książka też się bardzo przydaje :).

No to tyle, do zobaczenia mam nadzieję z okazji recenzji jakiegoś dobrego fika :)

Czytadło Thor #01

Ostatnimi czasy coś mamy wysyp przyzwoitych czytadełek. Szkoda, że w ciągu dalszym nie ma nic naprawdę godnego polecenia wszystkim, ale na bezrybiu i rak ryba, zwłaszcza że czytadełka te wcale nie są złe, wręcz przeciwnie, bardzo przyjemne.

W dzisiejszym odcinku mamy czytadło z Thora (i trochę z Avengersów) skoncentrowane na Lokim i pisane głównie dla zwolenników teorii, że Loki jest naprawdę Dobrą Osobą, aby podsunąć im odpowiednie argumenty (opowiadanie tworzone jeszcze przed Infinity War i Thor Ragnarok, więc zadanie ambitne). Historia przedstawiona w tym czytadle jest całkiem dobra i nawet ja kiwałam z uznaniem głową nad tym, jaki pomysł miała autorka na życiową historię i motywacje Lokiego, a jakąś jego fanką nie byłam nigdy i nie jestem. Tak więc bardzo polecam fanom Rogatego Niedokońcazłego Bóstwa Nordyckiego, inni też mogą spróbować, bo historia dość ciekawa, jeśli przełknięcie fakt, że Loki jest tu zdecydowanie postacią pozytywną. Zdecydowanie natomiast nie jest to opowieść dla fanów Odyna czy Thora – Odyn jest tu zdecydowanie przedstawiony jako postać okrutna i bezwzględna, a Thor niestety jest po prostu tępy, ślepy i naiwny, co mocno razi.

Jak pisałam historia jest sensownie obmyślona, wsparta różnymi argumentami na podstawie kanonu i ciekawymi interpretacjami różnych rzeczy niejasnych w filmach. Trzeba jednak zaznaczyć, że autorka widziała niestety tylko część filmów, więc momentami pewnie się to jednak, mimo wysiłków, rozjeżdża z oficjalną wersją (sama nie widziałam wielu, więc trudno mi ocenić ;) ). Dużym minusem, za co fik ten ląduje w czytadłach, jest fakt, że momentami Nikoru-chan cierpi na olbrzymi słowotok. Zwłaszcza jest to widoczne między dwudziestym a trzydziestym rozdziałem. Generalnie jest to opowiadanie z założenia pełne wewnętrznych rozkmin i monologów i samo w sobie nie jest niczym złym – ok, jeśli nie lubicie, jak się akcja bardzo ciągnie, bo co chwilę mamy opisy tego, co się dzieje w głowach poszczególnych bohaterów, to nie jest to opowiastka dla Was, ale samo w sobie nie jest to wadą, po prostu taki typ prozy. Tyle że Autorka momentami naprawdę z tym przesadza i mówię to ja, osoba bardzo odporna na rozwlekłość. Miejsami ma się wrażenie, że Nikoru uwielbia powtarzać to samo na kilka różnych sposobów, jakby do nas nie dotarło za pierwszym razem, a już zwłaszcza uwielbia przypominać o tym, że Loki był źle traktowany za stosowanie seidr (po dziesięciu razach naprawdę wszyscy to pamiętają, nie trzeba ponownie! ;) ). Zwłaszcza w okolicach 25ego rozdziału jest to niemalże nie do zniesienia, nawet dla mnie, ale na szczęście trzyma nas przy czytaniu chęć poznania ciekawej jednak historii. Na szczęście po kilku rozdziałach kryzysu trochę się poprawia ;). Ku mojemu żalowi historia nie jest ukończona, a szkoda, bo chciałoby się ją dalej czytać. Mimo braku zakończenia i tak w sumie polecam, bo warto zobaczyć, jak można ciekawie zinterpretować Lokiego. Opowiadanie ma mnóstwo favów, więc nie jestem odosobniona w pozytywnej ocenie :).

https://www.fanfiction.net/s/8178555/1/Lost-Creatures

Czytadełka z Doktora Strange’a #01

Niedawno odkryłam, że Peleryna Lewitacji ma swoją osobowość (tak, pasowałoby w końcu obejrzeć te wszystkie filmy zamiast opierać całą swoją wiedzę i manię avengersową tylko na podstawie memów i obrazków na Pintereście ;) ), czego efektem była fascynacja relacją pomiędzy Strangem a jego bardzo samodzielnym elementem garderoby, czego z kolei efektem stało się znalezienie dwóch bardzo przyjemnych króciuteńkich czytadełek, a w zasadzie tylko scenek z życia naszego zacnego doktora i jego antycznej płachty fruwającego materiału. Scenki są krótkie i przeurocze, szczególnie jeśli ktoś ma aktualnie fazę na Strange’a. Co więcej napisane przez Polkę/Polaka, co jest miłą odmianą, choć niestety nie po polsku, więc w ciągu dalszym będziemy mieć tu strumień fików anglojęzycznych (uczcie się, drogie dziecka, tego języka, bo tyle Was omija ;) ).

https://www.fanfiction.net/s/12944818/1/A-Study-in-Red – tu mamy małe odświeżanie Peleryny (na jej życzenie)

https://www.fanfiction.net/s/12924221/1/No-Cloak – a tu mamy Doktora mającego nadzieję na spokojne popołudnie spędzone z książką i herbatą, natomiast niekoniecznie spędzone na koncentrowaniu się, by nie patrzeć w dół ;)

Czytadło ze Spidermana #01

Znów czytadełko, jakżeby inaczej… tym razem bardzo miła i ciepła historia ze Spidermana (konkretnie filmu Spiderman 2) o jednej z osób, którą młody Pająk uratował w pociągu i która miała okazję zobaczyć jego twarz.

Czytadło, jak sama nazwa wskazuje, wybitne nie jest, ale jest całkiem dobrze napisane, nawet wciągające i bardzo rozgrzewające serducho. Ot, historyjka o tym, jak ktoś chce się odwdzięczyć biednemu studentowi za uratowanie życia. Bardzo miła i relaksująca.
https://www.fanfiction.net/s/2093771/5/Just-a-Face-On-a-Train

Nota bene, ma jakieś kosmiczne ilości favów…

Post Navigation

Czasopismo Lege Artis

Prawie wszystko, co chcieliście wiedzieć o prawie -- i nie tylko

Węglowy Szowinista

Czyli co warto przeczytać

Tasteaway

Czyli co warto przeczytać

猫に逢いに行こう

Czyli co warto przeczytać

Czytanki Anki

Czyli co warto przeczytać

AIIC Blog

Czyli co warto przeczytać

Księga Myśli

Cytaty, cytaty w formie graficznej, myśli, sentencje, aforyzmy, książki, ciekawostki. Daj się zainspirować.

Półeczka z książkami

Czyli co warto przeczytać

Dobra fanfikcja

Czyli co warto przeczytać