Dobra fanfikcja

Czyli co warto przeczytać

Archive for the tag “fanfik”

A Pirate’s Life, Piraci z Karaibów

Szaleństwo, proszę Państwa, trybuny szaleją! W końcu jakaś normalna recenzja czegoś naprawdę dobrego! No, dobrze, uczciwie rzecz przedstawiając dzisiejszy fanfik jest romansem przygodowym, więc nie każdy zaliczy ten gatunek do „czegoś naprawdę dobrego” i sama przez dłuższą chwilę zastanawiałam się nad wrzuceniem tego jednak do czytadeł, ale nie miałam serca. Opowieść jest napisana tak dobrze pod każdym względem (w ramach swojego gatunku), że nic tylko życzyć wszystkim autorom, nie tylko fanfikowym, ale i książkowym, żeby tak umiejętnie prowadzili narracje w ramach wybranych przez siebie gatunków, bo, jak każdy wie, nawet i w literaturze B są perły i g… ekhm, antyperły ;).

Dziś zatem mamy romans przygodowy (z naciskiem na przygodę bardziej niż romans) napisany w świecie Piratów z Karaibów. Tytuł to „A Pirate’s Life”, napisany przez Amerykankę o pseudonimie Elspeth1 i jak już można się po tytule domyślić niestety to kolejny fik w języku angielskim. Poza Piratami pisze ona również fiki z Harry’ego Pottera i marvelowskie.

Tyle notki oautorskiej. Co do samego opowiadanka – zarys fabuły jest następujący: Bogu ducha winny stateczek płynie sobie spokojnie do swego celu, jakim jest Port Royal. Niestety, jak to zwykle zdarza się Bogu ducha winnym stateczkom w opowieściach o piratach, zostaje on zaatakowany przez nikogo innego jak właśnie piratów. Nie obywa się bez śmiertelnego w skutkach rozlewu krwi, w efekcie czego kuzynka znanej nam Elizabeth Swann (teraz Turner) do Port Royal przybywa już bez biżuterii i żywego męża. Cierpienia jej nie łagodzi fakt, że jej kuzynka, u której się schroniła, ma w uszach jej własną, dopiero co ukradzioną przez piratów biżuterię… Jak to mawiają Anglicy czy inni Amerykanie „fabuła się zagęszcza” z udziałem wszystkich co ciekawszych bohaterów Piratów z Karaibów, czyli samej Elizabeth, Williama, Norringtona i oczywiście Jacka wraz z jego wierną drużyną korsarzy. Więcej nie zdradzę, choć szczerze powiedziawszy, nie ma w fabule nic wielce zaskakującego. Mimo wszystko jest to przygodowy romans w świecie Piratów z Karaibów, więc nie należy spodziewać się żadnych sad endów czy śmierci kluczowych bohaterów – wszystko idzie w zgodzie ze znanym nam z tego typu opowieści kluczem – intrygi, zasadzki, potyczki, wyciąganie z więzienia z udziałem unieprzytomnionych strażników, w końcu sugestia, że wszyscy żyją długo i szczęśliwie.

Mimo tego opowiastkę czyta się bardzo przyjemnie. Przede wszystkim wpływa na to bardzo umiejętne korzystanie ze zmiennego punktu widzenia – nie jest to typowa historia o piratach, którzy zawsze są tymi dobrymi, a nawet jeśli nie, to i tak bywa to przedstawione, by przymykało się oczy na różne rzeczy, bo to korsarze są Bohaterami Tej Historii. Nie, tutaj mamy nie tylko fragmenty ukazujące nam rzeczywistość z perspektywy Jacka, Annamarii czy Elizabeth, ale i z punktu widzenia Norringtona, dla którego to piraci są tymi złymi, a on tylko chroni zwykłych ludzi przed nimi czy z punktu widzenia kuzynki Elizabeth, której mąż został zabity przez Jacka i która ma święte prawo postrzegać go jako zabójcę i złodzieja. To mocno urozmaica historię i sprawia, że nie mamy wrażenia wielkiej wtórności.

Poza tym Elspeth pisze bardzo sprawnie, nie ma dłużyzn, zbyt kwiecistych fragmentów, nie ma naiwności (no poza jedną sceną z ratowaniem z więzienia, w której wszystko zdecydowanie było zbyt na rękę bohaterom ;) ), dialogi nie są sztywne ani sztuczne. Język jest przyjemny, bez błędów czy zbytniej prostoty.

Gigantyczną zaletą opowieści jest też fakt, że autorka ma bardzo dużą wiedzę na temat tego okresu historycznego, świetnie orientuje się w szczegółach takich jak technikalia dotyczące stosowanej wówczas broni czy nawet rodzaje ubieranych wówczas stroi. Nie są to tylko nic nie znaczące szczegóły – często mają dużą wagę np. przy walkach na morzu, podczas których nie ma mowy, żeby okręt taki jak Czarna Perła miał jakiekolwiek realne szanse zwycięstwa z dobrym okrętem brytyjskiej marynarki wojennej. Dzięki temu wiele fragmentów jest tak realistycznych, jak to tylko możliwe w ramach tego gatunku. Poza jedną nadmienioną już sceną nie ma sytuacji, w których kogoś ratuje się na zasadzie deus ex machina czy sznurka, zapałki i scyzoryka w połączeniu z cudownym pomysłem i nadludzkimi zdolnościami. Sensowny poziom realizmu widać nie tylko w opisie wydarzeń i możliwości, ale i w opisach postaci, gdzie każdy jest „bohaterem ze swojej perspektywy” i każdy zachowuje się naturalnie i zgodnie ze swoim światopoglądem, charakterem i tendencjami.

Humor też jest niezły – może nie prześmiejemy się przez całą historię, ale na pewno co jakiś czas uśmiechniemy się pod nosem.

Romansu sensu stricte za wiele nie ma, więc tu nie ma co się nastawiać. Jak najbardziej jest mnóstwo osób w sobie zakochanych, z wzajemnością lub bez; emocje owe też są głównym czynnikiem napędzającym wiele zachowań i prowadzącym do określonego zakończenia, niemniej scen seksu tu nie uwidzimy, aczkolwiek jest parę sugestii i trochę pocałunków.

I to chyba tyle. Z pewnością jest to literatura klasy B, ale ja, w świecie różnych tam „Zmierzchów” i innych Grayów, mogę tylko życzyć każdemu takiej literatury klasy B :).

Linka tutaj:

https://www.fanfiction.net/s/1476156/1/A-Pirate-s-Life

A ze swojej strony mogę jeszcze dodać, że opowiadanko ma tylko kilkadziesiąt favów, co w zestawieniu z faktem, że mnóstwo niesamowitego chłamu miewa po kilkaset napełnia pewnym smuteczkiem :(.

Reklamy

Czytadło z „Charliego i fabryki czekolady” #01

Żyję, żyję, wbrew pozorom. Nawet czasem można mnie napotkać w jakichś komentarzach na innych blogach. Szkoda, że częściej nie można mnie napotkać na własnym… no cóż, jakoś życie mnie nie wynagradza ostatnio dobrymi fikami. Wszystko, co mi w łapki wpada jest mizernej jakości, niestety.

Tak więc znowu nie będzie naprawdę dobrego fanfika i porządnej jego recenzji, tylko ponownie czytadełko, żeby nie było, że blog już tak całkiem opustoszały i straszy pajęczynami i innymi tam upiorami przeszłości. Czytadełko jest z „Charliego i fabryki czekolady”, który to utwór większość z Was pewnie zna z filmu, a niektórzy też i z książki wydanej już ponad 50 lat temu.

Czytadełko jest bardzo przyjemnie napisane, autor ma rzadki talent do tworzenia sugestywnych opisów i niezwykłej, magicznej atmosfery (idealnie pasującej do tematu) i niezmiernie miło się w nim zanurza… do momentu, gdy dochodzimy do głównego tematu czytadełka czyli romansu między Charliem a Wonką. Tak że ten, nie dość że pedofilią pachnie mocno (mimo że Charlie jest tu już dorosły), to niestety umiejętności pisarskie też mocno zawiodły na bardzo grząskim gruncie opisu sceny łóżkowej. Na pociechę mogę dodać, że nie on pierwszy i nie ostatni na tym się poślizgnął i malowniczo wy… odniósł porażkę, bo umiejętność sensownego opisywania seksu łatwą nie jest. Co nie zmienia faktu, że czytadło to obyłoby się doskonale bez tego.

Podsumowując polecam przeczytać do sceny ze sztucznym śniegiem, super się czyta,  a że scena ta jest pod koniec opowiadania, więc w sumie jego zdecydowana większość jest warta uwagi. Resztę sobie odpuśćcie, chyba że rozwijacie swój talent pisarski za pomocą podglądania, jak się pewnych rzeczy nie pisze i jak warto wiedzieć, kiedy skończyć.

Linka poniżej, język angielski:

https://www.fanfiction.net/s/2234800/1/Abracadabra

A, i żeby nie było, pedofilii też nie popieram, ale jeśli się nie doczyta do końca, to można nawet nie zauważyć, o co chodzi i nacieszyć się samym klimatem, który opowiastka ma :).

Post Navigation

Czasopismo Lege Artis

Prawie wszystko, co chcieliście wiedzieć o prawie -- i nie tylko

Węglowy Szowinista

Czyli co warto przeczytać

Subiektywnie o finansach - Maciej Samcik

Prześwietlam produkty finansowe, informuję o nowościach w świecie pieniędzy, daję porady dotyczące rodzinnego portfela

Tasteaway

Czyli co warto przeczytać

猫に逢いに行こう

Czyli co warto przeczytać

Czytanki Anki

Czyli co warto przeczytać

AIIC Blog

Czyli co warto przeczytać

Księga Myśli

Cytaty, cytaty w formie graficznej, myśli, sentencje, aforyzmy, książki, ciekawostki. Daj się zainspirować.

Półeczka z książkami

Czyli co warto przeczytać

Dobra fanfikcja

Czyli co warto przeczytać