Dobra fanfikcja

Czyli co warto przeczytać

Archive for the category “Czytadła”

Walentynkowe czytadła z Deus Ex HR

Jako że staram się ożywiać bloga (i mobilizować siebie) wpisami okolicznościowymi, to wpadną nam dziś trzy czytadełka z okazji jakże ochoczo ignorowanej przez wielu, czyli w najbardziej popularne w roku imieniny Walentego. Oczywiście zatem pasuje, żeby było tematycznie, prawda (czyt. romanse bedo)? Miło byłoby, gdyby były to romanse wybitne, dojrzałe, niepowszednie, ujmujące inteligencją bohaterów, umiejętnościami autora, więc ogólnie zasługujące na wznoszenie na piedestał fików wielce wartościowych, ale życie jak zwykle dostarczyło nam coś troszkę pośledniejszego, ale i tak przyjemnego.

Jeśli nie macie nic przeciwko romansom panów z panami, znaczy się ;).

Tak więc na Walentynki podrzucam Wam trzy fiki z gatunku jensardów, czyli utworków łączących w uroczą parę niejakiego Adama Jensena i Francisa Pritcharda z uniwersum Deus Ex. Każdy z nich różni się zdecydowanie atmosferą, więc każdy może wybrać coś dla siebie w ten wieczór – mam tu i coś słodkiego i coś angstowego i coś zadziornego.

Fik Before The Dawn jest przeznaczony dla tych, którzy chcieliby na Walentynki poczytać coś bardziej łagodnego, z pozytywnym wydźwiękiem sugerującym tzw. happy end dla naszego cokolwiek zmęczonego światem cyborga i zakochanego w nim sarkastycznego komputerowego geniusza. Adam wraca w nim zmęczony wydarzeniami w Human Revolution do swojego Detroit, a Pritchard usilnie próbuje nie wywiązać się ze złożonej samemu sobie obietnicy, że jeśli Adam przeżyje, to w końcu się ogarnie (Pritchard, nie Adam) i mu powie, co do niego czuje. Fik nie jest aż tak przesłodzony i naiwny, jakby fabuła mogła sugerować, Frank też w dalszym ciągu mimo wszystko pozostaje Frankiem ze swoim z lekka wrednym językiem, niemniej jest to typowa historia kojąca serducho.
Fik Late Night Hunting jest już zdecydowanie bardziej zadziorny i zbliżony do relacji, jaką mają bohaterowie na początku gry – zwłaszcza ze strony Franka widzimy bardziej niż wyraźnie znaną nam złośliwość i niechęć względem naszego nowego szefa ochrony i ich dyskusja na temat tego, że Adamowi tak umiarkowanie podoba się Frankowe grzebanie w jego osobistym komputerze, jest w tym fiku nawet lepsza od samego króciutkiego wątku romansowego. Niemniej kończy się tym, czym powinno w walentynkowym fiku, czyli rozładowującym napięcie (seksualne ;) ) pocałunkiem. Panowie nie tracą jednak nic ze swoich charakterków samcówchybaalfa i nawet po pocałunku widać, że obaj myślą, jak tu pokazać drugiemu, kto tu rządzi ;).

A jeśli ktoś uzna, że Walentynki to raczej okazja na jakąś bardziej przygnębiającą i pesymistyczną w wydźwięku historię o tym, że miłość miłością, ale nad wszystkimi wisi nieuchronny koniec ;), to dobrze nakreśla ów fakt dla tej pary fik Tar Pit, w którym autorka nie daje nam i biednemu Adamowi zapomnieć, że żyje bardzo niebezpiecznym życiem i że romanse raczej mogą zakończyć się u niego tragicznie. Mimo jednego słabszego momentu, który jest zdecydowanie przedramatyzowany i zbyt rozemocjonowany, jak na całość, fik jest na bardzo dobrym poziomie w swoim romansowym gatunku :).

Utwory zdecydowanie nie są wybitne, są jednak bardzo przyjemne w odbiorze i jeśli ktoś lubi tę konkretną parę lub gejowskie romanse i Deus Exa, to można zajrzeć.

PS. A jeśli ktoś bardzo chce czegoś zdecydowanie pieprznego z tych samych rejonów na Walentynki, to polecam również Breathing Space i How Not To Talk About It ;) – świetnie napisane (oczywiście w swoim gatunku ;) )

Reklamy

Czytadło Star Trek TOS #01

Znowu dziś czytadłowa zapchajdziura i to wybitnie zapchajdziurowa, bo skierowana do bardzo wąskiego grona odbiorców (co na szczęście nie znaczy, że nielicznego ;) ) – czyli do fanów matki wszystkich shipów zwanej również spirkiem (w przekładzie na normalny – dla zwolenników teorii, że Kirk i Spock się ku sobie mieli/mają). Tak więc sympatycy tego jakże miłego związku mają dziś ode mnie prezencik w postaci bardzo krótkiej i bardzo ciepłej, domowej scenki pomiędzy Spockiem a Kirkiem, w której w zasadzie niewiele się dzieje, ale która humor fanom wiadomych postaci i ich romantycznych interakcji powinna poprawić:

https://archiveofourown.org/works/5991589

Mam nadzieję, że w końcu kiedyś mi się uda coś znaleźć nie będącego czytadłem (westchnienie)…

Życzenia i czytadło ze Star Trek TOS #02

Tak, wiem, że nie wszyscy święta obchodzą, niemniej jednak sądzę, że wciąż jest to tak silna w naszym społeczeństwie tradycja, dla większości już świecka, dla części religijna, że obstawiam, iż dla wielu Czytelników tego bloga jest to ważny moment. Wszystkim Wam zatem, zarówno tym, którzy pójdą na pasterkę, jak i tym, którzy po prostu spędzą czas na jedzeniu i prezentowaniu; tym, którzy spędzą czas z rodziną, jak i tym, którzy spędzają ten czas w swoim własnym, doborowym towarzystwie (a także tym, którzy teraz świąt nie obchodzą, ale będą niedługo obchodzić jakieś ważne w swoich religiach i kultach uroczystości :) ) życzę bez zbędnego wymyślania i silenia się na oryginalność tego, co w życiu najważniejsze – czyli pieniędzy i zdrowia :). A poza tym również trafiania na dobre rzeczy w kolejnym roku – dobrych ludzi, dobre żarło, dobre książki, gry, komiksy, seriale, muzykę, wystawy, filmy… no i dobrych fików na moim blogu życzę :).

Szczególne życzenia dla Pani Histerycznej z bloga Artysta nie posiada ciała, coby nie brała ze mnie przykładu i częściej wrzucała wpisy, zwłaszcza te z poradami codziennymi, albowiem te wybitnymi są :D.

A wyjątkowo udało mi się w tym roku znaleźć jakieś nowe czytadło w tematyce praktycznie świątecznej. W zeszłym roku, mimo starań, nic z tego nie wyszło, w tym roku niestety porządnego fika też nie ma, ale cieplutkie, zimowe (to nie oksymoron :) ) czytadełko wpadło:

https://archiveofourown.org/works/2787737

Czytadełko niestety tylko dla ludziów, którzy nie mają nic przeciwko homoseksualnym romansom panów (i to jeszcze na dodatek różnych gatunków :)), ale nic się tam strasznego nie dzieje, poza wspólną kąpielą Kirka i Spocka, jest dużo śniegu, ciepła kominka, gorącej wody i miłości ;). Przyjemna, rozgrzewająca, pozytywna scenka romansowa w sam raz na wieczór bożonarodzeniowy. Jako takich świąt tam nie ma, ale jest zima i jest wolne, więc też ujdzie jako tematyczne :), a niektórzy, co świąt nie lubią, pewnie nawet będą bardziej zadowoleni, że nie ma żadnych choinek ;)

Tak więc, wszystkiego dobrego, moi mili :)

Czytadełko ze Star Trek 2009 #06

Jak widać w tytule posta nihil novi na tym blogu ostatnimi czasy; czyli znowu zapchajdziura czytadłowa. W sumie nawet nie taka zła, zwłaszcza pierwszy i ostatni rozdział (z aż czterech), wręcz nawet całkiem przyzwoita i czyta się ją przyjemnie, aczkolwiek nic wielkiego nie wnosi. Niemniej dla fanów Star Treka (2009) na pewno będzie to miła rozrywka pomiędzy bardziej poważnymi lekturami czy w ogóle zajęciami.

Fabuła jest prosta – ot, komandor Pike ma okazję po raz pierwszy zobaczyć kadłub budowanej Enterprise. I przy okazji zostaje namówiony na pozostanie w Akademii. I przy okazji namawia Kirka młodszego do wstąpienia do Akademii. I przy okazji komandor Toland namawia na to samo McCoya. I przy okazji obaj panowie się poznają i przypadają sobie do gustu (nie, nie w tym sensie ;) ). Bardzo przyjemnie się czyta opis wewnętrznych przeżyć i rozważań Pike’a, bardzo przyjemnie czyta się też interakcję pomiędzy McCoyem i Kirkiem.

Tak więc nic to ambitnego, ale naprawdę niezłe czytadełko. Język angielski, a linka poniżej:

https://www.fanfiction.net/s/6471195/1/Convergence

A ja tymczasem żywię nadzieję, że może kiedyś w końcu znowu trafię na coś naprawdę świetnego. Choć tak po prawdzie to ostatnio zaczynam mieć poczucie, że chyba już wszystko, co ambitne na necie, przeczytałam, skoro tak długo nic się nie pojawiło na mojej drodze.

Pozdrawiam i czekajcie z utęsknieniem :).

Czytadło z „Charliego i fabryki czekolady” #01

Żyję, żyję, wbrew pozorom. Nawet czasem można mnie napotkać w jakichś komentarzach na innych blogach. Szkoda, że częściej nie można mnie napotkać na własnym… no cóż, jakoś życie mnie nie wynagradza ostatnio dobrymi fikami. Wszystko, co mi w łapki wpada jest mizernej jakości, niestety.

Tak więc znowu nie będzie naprawdę dobrego fanfika i porządnej jego recenzji, tylko ponownie czytadełko, żeby nie było, że blog już tak całkiem opustoszały i straszy pajęczynami i innymi tam upiorami przeszłości. Czytadełko jest z „Charliego i fabryki czekolady”, który to utwór większość z Was pewnie zna z filmu, a niektórzy też i z książki wydanej już ponad 50 lat temu.

Czytadełko jest bardzo przyjemnie napisane, autor ma rzadki talent do tworzenia sugestywnych opisów i niezwykłej, magicznej atmosfery (idealnie pasującej do tematu) i niezmiernie miło się w nim zanurza… do momentu, gdy dochodzimy do głównego tematu czytadełka czyli romansu między Charliem a Wonką. Tak że ten, nie dość że pedofilią pachnie mocno (mimo że Charlie jest tu już dorosły), to niestety umiejętności pisarskie też mocno zawiodły na bardzo grząskim gruncie opisu sceny łóżkowej. Na pociechę mogę dodać, że nie on pierwszy i nie ostatni na tym się poślizgnął i malowniczo wy… odniósł porażkę, bo umiejętność sensownego opisywania seksu łatwą nie jest. Co nie zmienia faktu, że czytadło to obyłoby się doskonale bez tego.

Podsumowując polecam przeczytać do sceny ze sztucznym śniegiem, super się czyta,  a że scena ta jest pod koniec opowiadania, więc w sumie jego zdecydowana większość jest warta uwagi. Resztę sobie odpuśćcie, chyba że rozwijacie swój talent pisarski za pomocą podglądania, jak się pewnych rzeczy nie pisze i jak warto wiedzieć, kiedy skończyć.

Linka poniżej, język angielski:

https://www.fanfiction.net/s/2234800/1/Abracadabra

A, i żeby nie było, pedofilii też nie popieram, ale jeśli się nie doczyta do końca, to można nawet nie zauważyć, o co chodzi i nacieszyć się samym klimatem, który opowiastka ma :).

Star Trek 2009 Czytadełko #05

Mta, nie ukrywajmy, znowu trochę zapchajdziura – króciutkie czytadełko o charakterze humorystycznoromantycznym (z naciskiem na to drugie). W sumie przyjemne, jeśli lubi się Star Treka i romansidła. Linka:

https://www.fanfiction.net/s/5084949/1/Three-People-Captain-Kirk-Did-Not-Sleep-With

I postaram się poprawić w końcu i wrzucić coś z prawdziwego zdarzenia. Myślę, że jeśli w końcu uda mi się znaleźć lepszą pracę, w związku z czym nie będę już sobie zajmować głowy dokwalifikowaniem się i znalezieniem lepszej pracy, to będę czytać więcej i wrzucać więcej :).

Czytadło ze Star Trek 2009 #04

Za górami, za lasami żyła sobie Aśka z bloga Dobra Fanfikcja i łudziła się, że pewnego pięknego czasu będzie na jej blogu przynajmniej chociaż minimum bodaj raz w miesiącu wpis. Pewien piękny czas póki co nie nadszedł, ale nadeszło czytadełko ku zapchaniu pustek.

Czytadełko, jak nadmienia tytuł wpisu, jest na bazie serialu Star Trek z 2009 roku i jest króciutkim jednostrzałem opisującym sytuację bezpośrednio po niesubordynowanych wyczynach Kirka, w ramach których dowodził on statkiem Enterprise, a konkretnie rozmowę tegoż z komandorem Pike’iem. W sumie nie ma w tym czytadełku nic wybitnie wyróżniającego, ale jest napisane dobrze i ludziom, którym zawsze za mało fików startrekowych polecam. iwcaleniejesttakżetopróbazagłuszeniawyrzutówsumieniazpowodumałejilościwpisów

Język angielski, linka tutaj:

https://www.fanfiction.net/s/5104111/1/A-Captain-s-Regrets

Życzę Wszystkim udanej majówki (nawet takim, co pracują, jak ja)

Czytadło z Herkulesa #01

A dziś wrzucam kolejne czytadełko – tym razem z dawno już chyba zapomnianego uniwersum serialu „Herkules”. Ktoś poza mną pamięta przygody sympatycznego siłacza (jakoś tak mniej kontrowersyjnego niż w oryginalnym micie ;) ) i jego pomocnika Jolaosa? Na pewno ktoś z Was się znajdzie w tym gronie. A jeśli jeszcze ma ochotę na krótkie czytadełko z gatunku takich, w których niewiele się dzieje, a ważna jest atmosfera (w tym wypadku przyjaźni między dwoma bohaterami), to można sobie przypomnieć ów serial poniższym fanfikiem:

https://www.fanfiction.net/s/1004468/1/Norse-by-Norsewest-Revisited

Jak mówię, niewiele tam się dzieje, ale jest coś w atmosferze, co przykuwa uwagę i mimo wszystko pozostaje w pamięci. Albo może to tylko ja :). Tak czy siak w te zimowe lutowe wieczory, wśród zgiełku i hałasu beznadziejnych narracji fanfikowych, lepszy rydz niż nic :).

Czytadełko ze Star Wars #01

Dziś kolejna „sezonówka”, jak to mawiają w moim miejscu pracy, czyli kolejny wpis okolicznościowy, razem tym związany z jakże lubianym i niekontrowersyjnym świętem świętego Walentego :). Stwierdziłam, że może takie sezonowe wpisy bardziej mnie zmuszą do regularnych publikacji moich wystukań na klawiaturze dotyczących fanfikcji. Choć, wiadomo, jeśli nie znajdę niczego przyzwoitego na necie, to cudów nie wymyślę.

Na szczęście jednak udało się coś znaleźć na tę okazję, choć jest to czytadełko bardziej niż nie wiadomo jak ambitny i poważny fanfik. Ma swoje potknięcia i słabości, niemniej jest na tyle dobrze i ciekawie napisane, że można poczytać i przymknąć na nie oko, przynajmniej jeśli ma się ochotę na przyjemny i dość lekki romans.

Akcja toczy się w alternatywnym uniwersum Star Wars wokół popularnej w fikcji pary – czyli Darth Vadera i Padme Amidali. Odejście od oryginału – o ile dobrze się orientuję, a orientuję się umiarkowanie, bo filmy oglądałam dość dawno i akurat mnie nie utopiły w miłości do tej serii – polega na fakcie, że Anakin zostaje Lordem Vaderem znacznie wcześniej, zanim poznaje Padme, i oboje spotykają się, gdy Palpatine jest już imperatorem dążącym do wytępienia rebeliantów. Palpatine doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że senator Amidala należy do buntowników i obmyśla wcale niegłupi plan osadzenia Padme pod bezpośrednią opieką swego jakże czułego i pełnego empatii Dziedzica Tronu, który ma doprowadzić ją do osłabienia psychicznego i, prędzej czy później, potknięcia, którym udowodni swoją przynależność do rebelii, a z drugiej strony zamiesza trochę w szeregach przeciwnika, który może zacząć podejrzewać Amidalę o załamanie się, współpracę i dekonspirację jej przyjaciół. Jak się wszyscy domyślają, plan ma skutki oczywiste natury stosunkowo romantycznej.

Mimo że są słabe momenty, typowe zwroty akcji czy pewne (na szczęście niezbyt wielkie) naiwności, jak to w czytadłach romansowych, generalny poziom jest całkiem niezły i czyta się dobrze. Padme nie razi głupotą (choć są momenty czasem, gdy podejmuje dość nieuzasadnione decyzje), choć niestety nieraz spędza cały rozdział na rozważaniach, które można streścić w jednym akapicie ;)), Vader jest sobą, a nawet wręcz mroczniejszy i groźniejszy niż w oryginale, jest wciągająco, są sceny seksu, na Walentynki jak najbardziej fanowie i fanki Star Warsów mogą poczytać.

Język angielski i linka tutaj:

https://www.fanfiction.net/s/9621350/1/Eros-Turannos

Zastrzegam, że przeczytałam dopiero kilkanaście rozdziałów (z sześćdziesięciu!), więc nie ręczę za to, co dzieje się później, aczkolwiek mam nadzieję, że poziom fanfikcjowania tego fanfika nie spada w dalszych rozdziałach. Popularnością też się cieszy ogromną, więc nie jestem sama w dość pozytywnej ocenie tego opowiadanka, aczkolwiek wiecie dobrze, jak to z tą popularnością bywa (przeczytałam już kilka opowiadań romansowych ze Star Warsów o znacznie większej popularności, co wcale im nie przeszkodziło w byciu bardzo kiepskimi ;) ).

 

EDIT

Niestety, okazało się z czasem, że poziom powoli, ale stabilnie się obniża i coraz więcej czasu zajmują rozważania iście z kiepskiego romansu, a coraz mniej ciekawe, w miarę realistyczne rozdziały. No cóż. A zapowiadało się przyzwoicie… :(. Ja dałam sobie spokój w połowie, jeśli ktoś doczyta dalej i stwierdzi, że jednak warto, niech da znać :).

Czytadło ze Star Treka 2009 #03

Znów nie było mnie tu dwa miesiące. Stwierdzam ów fakt z najwyższym zażenowaniem dodatkowo zakrapianym wyraźnym nieukontentowaniem z moich osiągnięć w dziedzinie blogowania. I nawet nie bardzo jest to czym usprawiedliwić… Cóż, przynajmniej wciąż nie jest to smętny poziom pisania raz na kwartał. Niemniej pamiętam o Was i brnę sobie powoli przez różne kwiatki wyrosłe na żyznej glebie fantazji początkujących pisarzy.

Póki co, to nie mam nadal niczego wybitnego, więc będziemy musieli poprzestać na kolejnym czytadle (w dodatku kolejnym ze Star Treka), które zatrzymało mnie na tyle, by chciało mi się czytać do końca. Czytadełko jest na podstawie serialu z 2009 roku, a jego akcja zaczyna się w Akademii, po wesołej działalności Nerona.

Pierwsze rozdziały opisują podnoszenie się Akademii po ciosie, jakim była utrata dużej części kadry profesorskiej, w czym czynny udział bierze James T. Kirk; następne zabierają nas na kilka pierwszych misji Enterprise pod nowym dowództwem wyżej wspomnianego młodego kapitana. Całość obserwujemy oczami Spocka i w teorii jest to kolejny spirk (czyli romans między owym Wolkanem a jego dowódcą). Czemu w teorii? Bo w praktyce przez dobre trzy czwarte historii nie dzieje się tam zupełnie nic romansowego, no może poza bardzo rzadkimi pojedynczymi myślami Spocka, zresztą iście wolkańsko powściągliwymi. Romans rozkręca się dopiero w kilku ostatnich rozdziałach, a i tu obywa się bez żadnych scen seksu. Tak więc mimo iż zamierzeniem autorki była opowieść o miłości pomiędzy oboma panami, to w praktyce wyszła jej typowa przygodowa opowiastka, wykorzystująca wszystkie dobrze znane nam chwyty z seriali przygodowych – ataki w niespodziewanych momentach (najczęściej tych cichych i pogodnych, żeby był większy szok i smutek ;) ), chytre intrygi arcywrogów Kirka, pełne akcji misje, dramatyczne sceny umierania-ale-jednak-nie-do-końca kluczowych charakterów itp itd. Jest też trochę przyzwoitego, a w kilku momentach nawet i bardzo dobrego humoru, jest trochę przesadnie rozdramatyzowanych (w akcji, nie zachowaniach bohaterów) czy zakrawających na podniosłość scen, trochę nieśmiertelnego kiczu w momentach okołośmiertelnych i co prawda nie jest to zdecydowanie nic wybitnego, ale w swojej kategorii czytadełka przygodowego jest napisane mocno wciągająco i nie razi jakąś koszmarną naiwnością. Ludzie liczący na dobry romans raczej się zawiodą, aczkolwiek jego zaletą jest to, że jego największą wadą jest, że prawie go nie ma ;) (autorka chyba podświadomie wyczuwała swoje ciągoty do Wielkiego Romantycznego Kiczu, więc ograniczała się, jak mogła, zatem efekt jest całkiem do przeżycia).

Tak więc można przeczytać, jeśli jest się fanem Kirka bądź Spocka bądź Star Treka w ogólności i chciałoby się z czymś tam nowym zapoznać z tego fandomu czy po prostu rozerwać się nad typowo przygodowym, pełnym akcji czytadełkiem.

Język jest angielski, rozdziałów 25 i linka poniżej:

https://www.fanfiction.net/s/5344838/1/Atlas

Swoją drogą, fanfik ten cieszy się NIESAMOWITĄ wręcz popularnością na FFnet, mając prawie pięć tysięcy uwielbień, co jak na ten portal jest liczbą ogromną. W sumie to dziwi mnie to, bo aż TAK wybitny nie jest. Ale z drugiej strony przynajmniej nie jest tragiczny (a jak wiadomo, takie „50 twarzy Greya” też się cieszy ogromną popularnością… tak więc gustów ludzi biez wodki nie razbieriosz).

PS Już całkowitym offtopem, jeśli chcecie słodki niekanoniczny komiks spirkowy, to bardzo prosię:

neetols.tumblr.com/post/160880083698/prequel-a-prequel-to-whatever-this-is-pre

(link sobie skopiujcie, bo jak wstawiam działający, to mi całą stronkę wkleja)

Post Navigation

Czasopismo Lege Artis

Prawie wszystko, co chcieliście wiedzieć o prawie -- i nie tylko

Węglowy Szowinista

Czyli co warto przeczytać

Subiektywnie o finansach - Maciej Samcik

Prześwietlam produkty finansowe, informuję o nowościach w świecie pieniędzy, daję porady dotyczące rodzinnego portfela

Tasteaway

Czyli co warto przeczytać

猫に逢いに行こう

Czyli co warto przeczytać

Czytanki Anki

Czyli co warto przeczytać

AIIC Blog

Czyli co warto przeczytać

Księga Myśli

Cytaty, cytaty w formie graficznej, myśli, sentencje, aforyzmy, książki, ciekawostki. Daj się zainspirować.

Półeczka z książkami

Czyli co warto przeczytać

Dobra fanfikcja

Czyli co warto przeczytać