Dobra fanfikcja

Czyli co warto przeczytać

Archive for the tag “czytadło”

Czytadło ze Star Trek 2009 #04

Za górami, za lasami żyła sobie Aśka z bloga Dobra Fanfikcja i łudziła się, że pewnego pięknego czasu będzie na jej blogu przynajmniej chociaż minimum bodaj raz w miesiącu wpis. Pewien piękny czas póki co nie nadszedł, ale nadeszło czytadełko ku zapchaniu pustek.

Czytadełko, jak nadmienia tytuł wpisu, jest na bazie serialu Star Trek z 2009 roku i jest króciutkim jednostrzałem opisującym sytuację bezpośrednio po niesubordynowanych wyczynach Kirka, w ramach których dowodził on statkiem Enterprise, a konkretnie rozmowę tegoż z komandorem Pike’iem. W sumie nie ma w tym czytadełku nic wybitnie wyróżniającego, ale jest napisane dobrze i ludziom, którym zawsze za mało fików startrekowych polecam. iwcaleniejesttakżetopróbazagłuszeniawyrzutówsumieniazpowodumałejilościwpisów

Język angielski, linka tutaj:

https://www.fanfiction.net/s/5104111/1/A-Captain-s-Regrets

Życzę Wszystkim udanej majówki (nawet takim, co pracują, jak ja)

Reklamy

Czytadło z Herkulesa #01

A dziś wrzucam kolejne czytadełko – tym razem z dawno już chyba zapomnianego uniwersum serialu „Herkules”. Ktoś poza mną pamięta przygody sympatycznego siłacza (jakoś tak mniej kontrowersyjnego niż w oryginalnym micie ;) ) i jego pomocnika Jolaosa? Na pewno ktoś z Was się znajdzie w tym gronie. A jeśli jeszcze ma ochotę na krótkie czytadełko z gatunku takich, w których niewiele się dzieje, a ważna jest atmosfera (w tym wypadku przyjaźni między dwoma bohaterami), to można sobie przypomnieć ów serial poniższym fanfikiem:

https://www.fanfiction.net/s/1004468/1/Norse-by-Norsewest-Revisited

Jak mówię, niewiele tam się dzieje, ale jest coś w atmosferze, co przykuwa uwagę i mimo wszystko pozostaje w pamięci. Albo może to tylko ja :). Tak czy siak w te zimowe lutowe wieczory, wśród zgiełku i hałasu beznadziejnych narracji fanfikowych, lepszy rydz niż nic :).

Czytadło ze Star Treka 2009 #03

Znów nie było mnie tu dwa miesiące. Stwierdzam ów fakt z najwyższym zażenowaniem dodatkowo zakrapianym wyraźnym nieukontentowaniem z moich osiągnięć w dziedzinie blogowania. I nawet nie bardzo jest to czym usprawiedliwić… Cóż, przynajmniej wciąż nie jest to smętny poziom pisania raz na kwartał. Niemniej pamiętam o Was i brnę sobie powoli przez różne kwiatki wyrosłe na żyznej glebie fantazji początkujących pisarzy.

Póki co, to nie mam nadal niczego wybitnego, więc będziemy musieli poprzestać na kolejnym czytadle (w dodatku kolejnym ze Star Treka), które zatrzymało mnie na tyle, by chciało mi się czytać do końca. Czytadełko jest na podstawie serialu z 2009 roku, a jego akcja zaczyna się w Akademii, po wesołej działalności Nerona.

Pierwsze rozdziały opisują podnoszenie się Akademii po ciosie, jakim była utrata dużej części kadry profesorskiej, w czym czynny udział bierze James T. Kirk; następne zabierają nas na kilka pierwszych misji Enterprise pod nowym dowództwem wyżej wspomnianego młodego kapitana. Całość obserwujemy oczami Spocka i w teorii jest to kolejny spirk (czyli romans między owym Wolkanem a jego dowódcą). Czemu w teorii? Bo w praktyce przez dobre trzy czwarte historii nie dzieje się tam zupełnie nic romansowego, no może poza bardzo rzadkimi pojedynczymi myślami Spocka, zresztą iście wolkańsko powściągliwymi. Romans rozkręca się dopiero w kilku ostatnich rozdziałach, a i tu obywa się bez żadnych scen seksu. Tak więc mimo iż zamierzeniem autorki była opowieść o miłości pomiędzy oboma panami, to w praktyce wyszła jej typowa przygodowa opowiastka, wykorzystująca wszystkie dobrze znane nam chwyty z seriali przygodowych – ataki w niespodziewanych momentach (najczęściej tych cichych i pogodnych, żeby był większy szok i smutek ;) ), chytre intrygi arcywrogów Kirka, pełne akcji misje, dramatyczne sceny umierania-ale-jednak-nie-do-końca kluczowych charakterów itp itd. Jest też trochę przyzwoitego, a w kilku momentach nawet i bardzo dobrego humoru, jest trochę przesadnie rozdramatyzowanych (w akcji, nie zachowaniach bohaterów) czy zakrawających na podniosłość scen, trochę nieśmiertelnego kiczu w momentach okołośmiertelnych i co prawda nie jest to zdecydowanie nic wybitnego, ale w swojej kategorii czytadełka przygodowego jest napisane mocno wciągająco i nie razi jakąś koszmarną naiwnością. Ludzie liczący na dobry romans raczej się zawiodą, aczkolwiek jego zaletą jest to, że jego największą wadą jest, że prawie go nie ma ;) (autorka chyba podświadomie wyczuwała swoje ciągoty do Wielkiego Romantycznego Kiczu, więc ograniczała się, jak mogła, zatem efekt jest całkiem do przeżycia).

Tak więc można przeczytać, jeśli jest się fanem Kirka bądź Spocka bądź Star Treka w ogólności i chciałoby się z czymś tam nowym zapoznać z tego fandomu czy po prostu rozerwać się nad typowo przygodowym, pełnym akcji czytadełkiem.

Język jest angielski, rozdziałów 25 i linka poniżej:

https://www.fanfiction.net/s/5344838/1/Atlas

Swoją drogą, fanfik ten cieszy się NIESAMOWITĄ wręcz popularnością na FFnet, mając prawie pięć tysięcy uwielbień, co jak na ten portal jest liczbą ogromną. W sumie to dziwi mnie to, bo aż TAK wybitny nie jest. Ale z drugiej strony przynajmniej nie jest tragiczny (a jak wiadomo, takie „50 twarzy Greya” też się cieszy ogromną popularnością… tak więc gustów ludzi biez wodki nie razbieriosz).

PS Już całkowitym offtopem, jeśli chcecie słodki niekanoniczny komiks spirkowy, to bardzo prosię:

neetols.tumblr.com/post/160880083698/prequel-a-prequel-to-whatever-this-is-pre

(link sobie skopiujcie, bo jak wstawiam działający, to mi całą stronkę wkleja)

Czytadła ze Star Treka #02

Nie było mnie tu znów prawie dwa miesiące. Uczciwie mówię jednak, że nie obijałam się, ino szczęście mi nie bardzo sprzyja w odnajdywaniu dobrej fanfikcji. Przez ile blubrów się przedarłam przez ten czas, nawet nie pytajcie. Póki co niestety nie mam na oku niczego wybitnego, ale przynajmniej ostatnio parę przyjemnych czytadełek się trafiło – dobre i to.

Czytadełka dzisiejsze oba są ze Star Treka; jedno z The Original Series, drugie z 2009 (choć to drugie na dobrą sprawę mogłoby równie dobrze być z TOS, na moje oko). Oba są spirkami, czyli promują ideę romantycznego związku między Jamesem T. Kirkiem a S’chn T’gai Spockiem, więc jeśli to nie Wasza bajka, to nie polecam. Jeśli jednak popieracie ten pomysł lub przynajmniej Was on ani ziębi ani parzy, byleby jakiś romans był, to czemu nie spróbować.

Czytadełko jedno to „Ad Astra Per Aspera” autorstwa lahmrh, gdzie pod tym jakże wiele dramatu i angstu sugerującym tytułem kryje się cieplutkie, pogodne opowiadanko o tym, jak to pewien studiujący w Akademii Gwiezdnej Floty ludzkowolkański mieszaniec zaprzyjaźnia się i zakochuje w pewnym człowieku kształcącym się na kapitana okrętu. Typowa łagodna, wręcz kojąca serce historyjka idealna na Boże Narodzenie (które się w niej zresztą pojawia) czy po prostu na jakiś chłodny, ciemny wieczór, gdy człowiek ma ochotę na ciepły kocyk, gorącą czekoladę, mruczącego kota i coś przyjemnego i odprężającego do poczytania. Nie ma tu żadnych dramatów, nie ma zbyt wiele akcji, ot, po prostu obserwowanie interakcji Jamesa i Spocka od ich poznania się po pierwsze pocałunki (plus epilog już na Enterprise). Czyta się bardzo przyjemnie – nie ma żadnych zgrzytów ani językowych ani fabularnych. Coś tam pewnie można by się przyczepić do kanoniczności postaci, zwłaszcza Spocka (choć tak po prawdzie to ja o Star Treku wiem malutko, ledwie go pamiętam z dzieciństwa i teraz nadrabiam fanfikcją, na którą natrafiam i wyrwanymi z kontekstu scenami ze Spockiem na youtube ;) ), ale z drugiej strony trzeba brać poprawkę na to, że Spock jest tu znacznie młodszy, więc i jego charakter i zachowania mogły być odrobinę inne w czasach akademickich niż w czasach, gdy jest już uznanym Pierwszym Oficerem otoczonym zaprzyjaźnioną załogą.

Tak czy siak polecam, jeśli na taki przyjemny, cieplutki romansik macie ochotę. Całość po angielsku, raptem pięć rozdziałów plus epilog, pod linkiem:

https://www.fanfiction.net/s/9830423/1/Ad-Astra-Per-Aspera

 

Drugie czytadełko, a w zasadzie to strzęp czytadełka, bo autorka napisała raptem dwa rozdziały i olała nas radośnie, to również romansidło, ale tym razem komiczne. Zarys fabuły dość odstręczający – Jim próbuje uwieść Spocka z dość mizernym skutkiem, więc idzie kapitan do lekarza i pyta, co ma zrobić, żeby starania zwieńczone zostały sukcesem. Po pierwszym sukcesie, jakim jest nie zostanie wyrzuconym za drzwi przez McCoya, następują kolejne, w efekcie nowo wprowadzonej strategii manipulacji Spockiem (zaimplementowanej z wydatną pomocą Sulu) . Fabuła zdecydowanie nienowatorska i nieambitna, ale przezabawnie prowadzona – zwłaszcza kluczowe dla tego typu historyjek interakcje różnych postaci są warte zapoznania się z :).

Tak więc dla niezbyt może wyrafinowanego, ale też nie zbytnio prostego czy ordynarnego humoru, polecam :). Rozdziały są tylko dwa, jak wspomniałam, więc wiele czasu nie zmarnujecie. Język angielski i linka poniżej:

https://www.fanfiction.net/s/6043891/1/Hard-To-Get

Do poczytania znowu, za milion lat, gdy uda mi się coś normalnego odgrzebać w netach :).

Czytadła z Żółwi Ninja #01

Zaskakująco szybko znów ja. Słusznie domyślacie się, że coś w tym podejrzanego jest i istotnie, dziś nie będzie porządnej pełnoprawnej recenzji. Wynika to z faktu, że ostatnimi czasy zaczynają mi coraz bardziej naprzykrzać się fanfiki, które nie są na tyle świetne, abym mogła je uczciwie zachwalać, ale i tak wsysają jak chipsy czy inne tam śmieciowe żarcie, do którego koneserzy dobrych restauracji się przecież na swoim blogu nie przyznają ;). Z drugiej strony trochę żal faktu, że miałyby przepaść całkiem w bezkresach internetu, gdy jednak jakąś tam przyjemną rozrywkę dostarczają, zwłaszcza że, cóż, dobre czytadło też trzeba umieć napisać. I czasem też miło przeczytać, oczywiście nie przyznając się do nikogo.

Tak więc, streszczając się (czego, jak zauważyliście, nie lubię), mówię wszem i wobec, że od tej pory będę też Wam nieoficjalnie podrzucać czytadła i czytadełka. Nie będą one porządnie recenzowane, bo znęcać się nie lubię, a i niesmacznie bym się czuła jadąc po czymś, co czytałam łapczywie do późnej nocy ;). Ot, po prostu, co jakiś czas wrzucę posta oznaczonego jako #czytadła, gdzie będą linki i bardzo krótki opis. Nie będą też one w swoich właściwych kategoriach, żeby nie robić bałaganu między ambitnymi fikami, tylko będą wszystkie hurtem w „Czytadłach” właśnie. I tak, psze bardzo mie tu nie oceniac po nich, chipsy też czasem cza wszamać ;).

Tak więc na dziś dwa czytadełka, na które natknęłam się szukając dobrych fików z Żółwi Ninja:

Adventures in Turtle Sitting – ot, miły, ciepły obraz rodzinki żółwiowej w alternatywnym wszechświecie, w którym April spotyka Splintera, gdy żółwie są jeszcze małe i sporo mu pomaga w ich wychowywaniu. Typowa historia na ukojenie nerwów o kochającej się rodzince. Język angielski

April’s Diary – komedia nastoletnia :). Inaczej się tego nie da nazwać. Żółwie są nastolatkami i pakują się w różne problemy związane z byciem nastolatkami. Jest wesoło i szalenie, czasem mądrze, czasem głupiutko. Humor miejscami cudowny, miejscami tragiczny, fabuła wartka jak potoki w Tatrach, zwroty akcji niebywałe i bardzo bywałe, bardzo dużo gadania o seksie (samego seksu niet), bywa gorzej, bywa lepiej, ogólnie bawi i wciąga o wiele bardziej niż na to zasługuje ;). Język angielski

Pamiętajcie, że to czytadła, więc nie spodziewajcie się cudów i proszę mnie nie obwiniać, jak nie przypadnie do gustu ;).

Do zobaczenia w kolejnym wpisie, który będzie już niedługo (le shock!). Jak tylko zdecyduję się, czy Lifelines z Batmana umieścić w czytadłach (trochę jest zbyt dobre) czy w normalnym wpisie (trochę jest zbyt słabe). Czyli biorąc pod uwagę, że codziennie zmieniam decyzję, to owo „niedługo” może być przedmiotem dyskusji. I bardzo bym chciała, żeby moje życie składało się z takich właśnie problemów :). Jeśli ktoś Lifelines zna, proszę o kontakt w celu dysputy merytorycznej! :D

Post Navigation

Węglowy Szowinista

Czyli co warto przeczytać

Subiektywnie o finansach - Maciej Samcik

Prześwietlam produkty finansowe, informuję o nowościach w świecie pieniędzy, daję porady dotyczące rodzinnego portfela

Tasteaway

Czyli co warto przeczytać

猫に逢いに行こう

Czyli co warto przeczytać

Czytanki Anki

Czyli co warto przeczytać

AIIC Blog

Czyli co warto przeczytać

Księga Myśli

Cytaty, cytaty w formie graficznej, myśli, sentencje, aforyzmy, książki, ciekawostki. Daj się zainspirować.

Artysta nie posiada ciała.

Czyli co warto przeczytać

Półeczka z książkami

Czyli co warto przeczytać

RYBIEUDKA blog

Czyli co warto przeczytać

Pogderanki wachmistrzowe

Czyli co warto przeczytać

Dobra fanfikcja

Czyli co warto przeczytać

Wędlinki bez świnki

Blog o produktach bez wieprzowiny